Skrzywdzona wiara
W dzisiejszym wpisie chciałam zwrócić uwagę na to, iż wiara każdego z nas może zostać skrzywdzona. Skrzywdzona przez innych - świadomie lub nie. Wpis może zdawać się być trochę naukowy i lekko przygnębiający. Ale myślę, że wart przeczytania, mimo, że jest długi ;)
By Jessie Eastland (Own work) [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons
Jak często zdarza się, że nasza wiara jest niedojrzała, słaba, pełna lęku, niepokoju, albo pełna "magii"? Jak często zdarza się, że próbujemy naszą wiarę budować albo odbudowywać, a zostaje ona przez kogoś okrutnie zburzona? Ile razy miałeś poczucie, że zostałeś skrzywdzony, przez co i Twoja wiara mocno została poraniona? Wiara ma być źródłem życia, źródłem pokoju, nadziei i miłości. Czasem jednak zdarza się, że wiara jest źródłem lęków, złych wyobrażeń albo przesadnych idealizacji. Często to jest wynikiem tego, iż ktoś nas krzywdzi, często nieświadomie. Ile razy czułeś się skrzywdzony przez kogoś kogo kochasz? Jak często słyszałeś, że jesteś do niczego, że musisz być posłuszny, grzeczny,że nie wolno Cię się złościć, być niemiłym, rozgniewanym czy smutnym? Jak często zamiast słów miłości słyszałeś tylko słowa krytyki? Ile razy słyszałeś, że nie wolno CI myśleć o sobie, że masz tylko i wyłącznie troszczyć się o innych?Ile razy usłyszałeś w kościele, że czeka Cię straszna kara za grzechy, które popełniłeś? Ile razy zostałeś surowo potraktowany podczas sakramentu spowiedzi? Ile razy czułeś się skrzywdzony przez kapłanów czy katechetów? Ile razy czułeś strach zamiast ogarniającej miłości? Mam nadzieję, że te negatywne aspekty nie były Twoim udziałem. Jeśli były, Twoja wiara mogła zostać skrzywdzona. A krzywda ta jest niestety bardzo poważna. Warto o tym wiedzieć, by innych nie krzywdzić lub pomóc sobie i innym. Mamy być dla siebie miłością i światłem. Mamy pielęgnować wzajemnie w nas życie. Nie wolno nam niszczyć innego człowieka. A czasem można nawet nieświadomie przyczynić się do tego, że ktoś bardzo cierpi.
Czym jest w ogóle wiara? Internetowy słownik PWN wiarę określa jako religię, wyznanie oraz przekonanie o istnieniu Boga. Wiara to też ufność, zaufanie, pokładanie nadziei w Kimś większym i mądrzejszym. Wiara każdego człowieka jest inna. Może być ona większa lub mniejsza. Wiarę człowiek może stracić, wiarę człowiek może odnaleźć czy odzyskać. Trudno wiarę zmierzyć, choć wiara zawsze może być rozwijana. Jest ona bez wątpienia wyznacznikiem relacji człowieka z Bogiem. Wiara to wynik naszej relacji z Bogiem. Jest to wynik naszej ufności. Ale żeby wiara była piękna i właściwa to musi być ona zdrowa. I nie chodzi o to czy ktoś jest chory, czy sam wypaczył swoją wiarę - choć tobie rzeczy są jak najbardziej możliwe. Chodzi mi tutaj o sytuację gdy ktoś został skrzywdzony. Gdy jego wiara, jego pragnienie Boga, zostały zranione przez innych ludzi.
Myślę, że wielu z nas - dorosłych, nie zdaje sobie sprawy jaki wpływ mamy na kształtowanie duchowości naszych dzieci. Czy wiemy ile od nas zależy? Może też nie zdajemy sobie sprawy, że nasza wiara mogła zostać skrzywdzona. Może wcale nie podejrzewamy jak wiele czynników ma wpływ na naszą wiarę już od samego początku naszego życia. Może my sami nie zdajemy sobie sprawy jaki wpływ mamy na innych ludzi. Może wcale nie zdajemy sobie sprawy jak dziś oddziałują inni na naszą wiarę. I jaka krzywda może nas spotkać.
Nasza wiara mogła zostać skrzywdzona już we wczesnym dzieciństwie, a może w okresie nastoletnim, gdzie wpajano nam jak ważne jest by być grzecznym i ułożonym. Może nasza wiara została zraniona podczas spowiedzi, gdzie zostaliśmy niesprawiedliwie potraktowani. Może zraniły nas słowa padające z ambony. Może ktoś bliski wmawiał nam, że Pan Bóg się na nas pogniewa jeśli nie pójdziemy w niedzielę do kościoła. Może gdy potrzebowałeś pomocy, wsparcia, dobrego słowa, spotkała Cię surowość i chłód. Może widziałeś w kimś obłudę. Albo ktoś inny wpajał w Ciebie uczucia strachu i srogości.
Wiara skrzywdzona zawsze jest spowodowana wypaczonym obrazem Boga. Pewne czynniki wypaczają obraz Boga. Wiara jest skrzywdzona, bo człowiek został skrzywdzony. Człowiek nie jest sobie winien, że jego wiara i obraz Boga zostały wypaczone. On tu nie jest winien. On został skrzywdzony.
A jak kształtuje się obraz Boga, a co za tym idzie, nasza wiara?Zacznijmy od tego czym jest obraz Boga: „stanowi on element wiedzy osobistej człowieka, przyswajana bywa najczęściej w wyniku socjalizacji, głównie dzięki istnieniu wyrażeń językowych. Modyfikuje się natomiast na podstawie własnych czynności poznawczych oraz doświadczeń emocjonalnych, związanych zwłaszcza ze strukturą życia rodzinnego” (Chlewiński Z., Psychologiczne uwarunkowania idei Boga, w: Encyklopedia katolicka, t. 2, Lublin 1985, s. 982, w: Wieradzka, A. (2013), Obraz Boga a kształtowanie się wiary dziecka, W: (red.) B. Kochaniewicz, Wierzę w Boga. Interdyscyplinarne spojrzenie na wiarę, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Teologiczny, 141 – 156.,http://wieradzka-pilarczyk.pl/wp-content/uploads/2015/02/Wieradzka_wiara.pdf).
Obraz Boga kształtowany jest w dzieciństwie, w procesie wychowania, później natomiast podlega on modyfikacjom i wartościowaniom. Dla rozwoju obrazu Boga kluczowe są relacje dziecka z rodzicami, dziadkami, opiekunami, sposób wychowania dziecka, praktyki religijne i związane z nimi doświadczenia. Ważne jest też środowisko w jakim dziecko funkcjonuje. Kształtująca się tożsamość dziecka i jego poczucie własnej wartości warunkują kształtowanie się obrazu Boga i całej religijności dziecka. Należy tutaj pamiętać, że kluczową role w kształtowaniu obrazu Boga mają przede wszystkim rodzice. Ważny jest ich przykład, ważne są ich relacje z dzieckiem, ich sposób wychowania,sposób odnoszenia się do dziecka.
Już życie w łonie matki może wpływać na naszą religijność. Dzieci, które doświadczają negatywnych uczuć matki, czują się niechciane, mogą później siebie postrzegać jako pomyłkę. Dziecko przychodząc na ten świat powinno czuć się chciane, akceptowane, bezpieczne i kochane. Natomiast gdy w dzieciństwie dziecko czuje się niekochane, niedoceniane, a jego dążenia i osiągnięcia są umniejszane, może wytworzyć sobie obraz Boga, na którego przychylność czy miłość trzeba sobie zasłużyć. Gdy dziecko czuje się kochane i ważne może budować relacje z Bogiem opartą na otwartości i zaufaniu.Dziecko na podstawie tego co doświadcza i na podstawie obserwacji rodziców kreuje własny obraz Boga. W dzieciństwie popularne jest zjawisko przenoszenia cech rodziców lub rodzica na cechy samego Boga. Zjawisko to później wygasa, ale czasem zostaje utrwalone nawet w dorosłości.
By Eric Ward [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons
Gdy w dzieciństwie uczymy pierwszych norm i zasad, wprowadzamy kary, umożliwiamy tym samym dziecku na rozwój jego moralności a później też sumienia. Dziecko tu może widzieć Boga jako surowego i karzącego, albo kochającego Ojca. Gdy surowo wpajamy zasady. Gdy z surowością uczymy coraz starsze dziecko przykazań i powtarzamy, że "Bóg je ukarze", "że Bóg nie będzie go kochał jeśli coś zrobi", "że Bogu coś się w nim nie podoba", to wpoimy dziecku surowego karzącego sędziego, który czeka na upadki, by nieść karę i odwet za złe czyny. Dziecko może mieć chęć uciec od takiego Boga, albo będzie skrupulatnie wszystko wypełniać by Boga nie rozgniewać. Na obraz Boga dziecka wpływ mają też nauczyciele katecheci i oczywiście księża.
W okresie dojrzewania dziecko zaczyna kreować dojrzały obraz Boga. Ma własne doświadczenie religijne, które już nie polegają na naśladownictwie.Wysiłek nastolatka jest konieczny do konstruowania jego duchowości. Nastolatek sam będzie kreował już obraz Boga. Będzie szukał oparcia w rówieśnikach i we wspólnych wartościach. Można tutaj już zauważyć czy dziecko ma sfałszowany obraz Boga i podjąć kroki by go zmienić.(za: Wieradzka, A. (2013), Obraz Boga a kształtowanie się wiary dziecka, W: (red.) B. Kochaniewicz, Wierzę w Boga. Interdyscyplinarne spojrzenie na wiarę, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Teologiczny, 141 – 156.,
http://wieradzka-pilarczyk.pl/wp-content/uploads/2015/02/Wieradzka_wiara.pdf
Czasem sfałszowany obraz Boga przenika dorosłość. Gdy ktoś w młodości przesiąkł strachem i lękiem przed Bogiem, widzi Go jako kogoś surowego, to trudno mówić o właściwej religijności.
Pomyśl jak często straszono Cię Bogiem? Może nawet teraz, gdy jesteś już dojrzały, zamiast słyszeć o Bogu Miłosiernym, słyszałeś o bogu, który się gniewa, obraża i złości? Ile razy usłyszałeś w kościele, że Bóg Cię kocha (oby ja najwięcej), a ile razy słyszałeś, że "Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze"? Jak często słyszałeś, że jesteś zły, do niczego, zamiast, że Miłosierny Bóg pragnie wybaczyć Ci wszystkie Twoje grzechy? Ile razy czułeś miłość płynącą z ambony, a ile razy czułeś, że serce zaczyna Ci bić szybciej ze strachu? Ile razy bałeś się, że zostaniesz odtrącony przez Boga? A ile razy słyszałeś, że Bóg zawsze Cię przyjmie? Ile razy pragnąłeś spotkać miłosiernego Boga w konfesjonale, a trafiłeś na surowego kapłana?
Nie twierdzę tutaj, że o grzechu czy piekle nie należy mówić. Nie twierdzę też, że niektórzy, uparci w grzechach, nie potrzebują surowości i konkretu. Być może potrzebują. Ale zwróćmy uwagę na to jak często zalewani jesteśmy lękiem i groźbami. Jak często możemy czuć się zastraszani. Ktoś o właściwym obrazie Boga, silny, o mocnej wierze, nie złamie się pod wpływem kazania, które przepełnione jest piorunami. Kogoś takiego nie zrani surowy ksiądz w konfesjonale. Ktoś taki albo wysłucha i nie otrzymawszy rozgrzeszenia poszuka gdzie indziej, albo nawet nie da się krzywdzić (tym bardziej gdy ta surowość jest nie na miejscu). Natomiast ktoś słaby, o fałszywym obrazie Boga złamie się. Poczuje się winny i przerażony. Może próbować kryć się przed Bogiem, albo będzie starał się unikać grzechu za wszelką cenę, byle tylko nie rozgniewać surowego boga.
O rodzajach sfałszowanych obrazów Boga można przeczytać więcej tutaj: https://nerwicalekowa.com/2012/08/09/kiedy-duchowosc-wzmaga-lek/
A jaki rzeczywiście jest Bóg?
By Jessie Eastland (Own work) [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons
Jak często zdarza się, że nasza wiara jest niedojrzała, słaba, pełna lęku, niepokoju, albo pełna "magii"? Jak często zdarza się, że próbujemy naszą wiarę budować albo odbudowywać, a zostaje ona przez kogoś okrutnie zburzona? Ile razy miałeś poczucie, że zostałeś skrzywdzony, przez co i Twoja wiara mocno została poraniona? Wiara ma być źródłem życia, źródłem pokoju, nadziei i miłości. Czasem jednak zdarza się, że wiara jest źródłem lęków, złych wyobrażeń albo przesadnych idealizacji. Często to jest wynikiem tego, iż ktoś nas krzywdzi, często nieświadomie. Ile razy czułeś się skrzywdzony przez kogoś kogo kochasz? Jak często słyszałeś, że jesteś do niczego, że musisz być posłuszny, grzeczny,że nie wolno Cię się złościć, być niemiłym, rozgniewanym czy smutnym? Jak często zamiast słów miłości słyszałeś tylko słowa krytyki? Ile razy słyszałeś, że nie wolno CI myśleć o sobie, że masz tylko i wyłącznie troszczyć się o innych?Ile razy usłyszałeś w kościele, że czeka Cię straszna kara za grzechy, które popełniłeś? Ile razy zostałeś surowo potraktowany podczas sakramentu spowiedzi? Ile razy czułeś się skrzywdzony przez kapłanów czy katechetów? Ile razy czułeś strach zamiast ogarniającej miłości? Mam nadzieję, że te negatywne aspekty nie były Twoim udziałem. Jeśli były, Twoja wiara mogła zostać skrzywdzona. A krzywda ta jest niestety bardzo poważna. Warto o tym wiedzieć, by innych nie krzywdzić lub pomóc sobie i innym. Mamy być dla siebie miłością i światłem. Mamy pielęgnować wzajemnie w nas życie. Nie wolno nam niszczyć innego człowieka. A czasem można nawet nieświadomie przyczynić się do tego, że ktoś bardzo cierpi.
Czym jest w ogóle wiara? Internetowy słownik PWN wiarę określa jako religię, wyznanie oraz przekonanie o istnieniu Boga. Wiara to też ufność, zaufanie, pokładanie nadziei w Kimś większym i mądrzejszym. Wiara każdego człowieka jest inna. Może być ona większa lub mniejsza. Wiarę człowiek może stracić, wiarę człowiek może odnaleźć czy odzyskać. Trudno wiarę zmierzyć, choć wiara zawsze może być rozwijana. Jest ona bez wątpienia wyznacznikiem relacji człowieka z Bogiem. Wiara to wynik naszej relacji z Bogiem. Jest to wynik naszej ufności. Ale żeby wiara była piękna i właściwa to musi być ona zdrowa. I nie chodzi o to czy ktoś jest chory, czy sam wypaczył swoją wiarę - choć tobie rzeczy są jak najbardziej możliwe. Chodzi mi tutaj o sytuację gdy ktoś został skrzywdzony. Gdy jego wiara, jego pragnienie Boga, zostały zranione przez innych ludzi.
Myślę, że wielu z nas - dorosłych, nie zdaje sobie sprawy jaki wpływ mamy na kształtowanie duchowości naszych dzieci. Czy wiemy ile od nas zależy? Może też nie zdajemy sobie sprawy, że nasza wiara mogła zostać skrzywdzona. Może wcale nie podejrzewamy jak wiele czynników ma wpływ na naszą wiarę już od samego początku naszego życia. Może my sami nie zdajemy sobie sprawy jaki wpływ mamy na innych ludzi. Może wcale nie zdajemy sobie sprawy jak dziś oddziałują inni na naszą wiarę. I jaka krzywda może nas spotkać.
Nasza wiara mogła zostać skrzywdzona już we wczesnym dzieciństwie, a może w okresie nastoletnim, gdzie wpajano nam jak ważne jest by być grzecznym i ułożonym. Może nasza wiara została zraniona podczas spowiedzi, gdzie zostaliśmy niesprawiedliwie potraktowani. Może zraniły nas słowa padające z ambony. Może ktoś bliski wmawiał nam, że Pan Bóg się na nas pogniewa jeśli nie pójdziemy w niedzielę do kościoła. Może gdy potrzebowałeś pomocy, wsparcia, dobrego słowa, spotkała Cię surowość i chłód. Może widziałeś w kimś obłudę. Albo ktoś inny wpajał w Ciebie uczucia strachu i srogości.
Wiara skrzywdzona zawsze jest spowodowana wypaczonym obrazem Boga. Pewne czynniki wypaczają obraz Boga. Wiara jest skrzywdzona, bo człowiek został skrzywdzony. Człowiek nie jest sobie winien, że jego wiara i obraz Boga zostały wypaczone. On tu nie jest winien. On został skrzywdzony.
A jak kształtuje się obraz Boga, a co za tym idzie, nasza wiara?Zacznijmy od tego czym jest obraz Boga: „stanowi on element wiedzy osobistej człowieka, przyswajana bywa najczęściej w wyniku socjalizacji, głównie dzięki istnieniu wyrażeń językowych. Modyfikuje się natomiast na podstawie własnych czynności poznawczych oraz doświadczeń emocjonalnych, związanych zwłaszcza ze strukturą życia rodzinnego” (Chlewiński Z., Psychologiczne uwarunkowania idei Boga, w: Encyklopedia katolicka, t. 2, Lublin 1985, s. 982, w: Wieradzka, A. (2013), Obraz Boga a kształtowanie się wiary dziecka, W: (red.) B. Kochaniewicz, Wierzę w Boga. Interdyscyplinarne spojrzenie na wiarę, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Teologiczny, 141 – 156.,http://wieradzka-pilarczyk.pl/wp-content/uploads/2015/02/Wieradzka_wiara.pdf).
Obraz Boga kształtowany jest w dzieciństwie, w procesie wychowania, później natomiast podlega on modyfikacjom i wartościowaniom. Dla rozwoju obrazu Boga kluczowe są relacje dziecka z rodzicami, dziadkami, opiekunami, sposób wychowania dziecka, praktyki religijne i związane z nimi doświadczenia. Ważne jest też środowisko w jakim dziecko funkcjonuje. Kształtująca się tożsamość dziecka i jego poczucie własnej wartości warunkują kształtowanie się obrazu Boga i całej religijności dziecka. Należy tutaj pamiętać, że kluczową role w kształtowaniu obrazu Boga mają przede wszystkim rodzice. Ważny jest ich przykład, ważne są ich relacje z dzieckiem, ich sposób wychowania,sposób odnoszenia się do dziecka.
Już życie w łonie matki może wpływać na naszą religijność. Dzieci, które doświadczają negatywnych uczuć matki, czują się niechciane, mogą później siebie postrzegać jako pomyłkę. Dziecko przychodząc na ten świat powinno czuć się chciane, akceptowane, bezpieczne i kochane. Natomiast gdy w dzieciństwie dziecko czuje się niekochane, niedoceniane, a jego dążenia i osiągnięcia są umniejszane, może wytworzyć sobie obraz Boga, na którego przychylność czy miłość trzeba sobie zasłużyć. Gdy dziecko czuje się kochane i ważne może budować relacje z Bogiem opartą na otwartości i zaufaniu.Dziecko na podstawie tego co doświadcza i na podstawie obserwacji rodziców kreuje własny obraz Boga. W dzieciństwie popularne jest zjawisko przenoszenia cech rodziców lub rodzica na cechy samego Boga. Zjawisko to później wygasa, ale czasem zostaje utrwalone nawet w dorosłości.
By Eric Ward [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons
Gdy w dzieciństwie uczymy pierwszych norm i zasad, wprowadzamy kary, umożliwiamy tym samym dziecku na rozwój jego moralności a później też sumienia. Dziecko tu może widzieć Boga jako surowego i karzącego, albo kochającego Ojca. Gdy surowo wpajamy zasady. Gdy z surowością uczymy coraz starsze dziecko przykazań i powtarzamy, że "Bóg je ukarze", "że Bóg nie będzie go kochał jeśli coś zrobi", "że Bogu coś się w nim nie podoba", to wpoimy dziecku surowego karzącego sędziego, który czeka na upadki, by nieść karę i odwet za złe czyny. Dziecko może mieć chęć uciec od takiego Boga, albo będzie skrupulatnie wszystko wypełniać by Boga nie rozgniewać. Na obraz Boga dziecka wpływ mają też nauczyciele katecheci i oczywiście księża.
W okresie dojrzewania dziecko zaczyna kreować dojrzały obraz Boga. Ma własne doświadczenie religijne, które już nie polegają na naśladownictwie.Wysiłek nastolatka jest konieczny do konstruowania jego duchowości. Nastolatek sam będzie kreował już obraz Boga. Będzie szukał oparcia w rówieśnikach i we wspólnych wartościach. Można tutaj już zauważyć czy dziecko ma sfałszowany obraz Boga i podjąć kroki by go zmienić.(za: Wieradzka, A. (2013), Obraz Boga a kształtowanie się wiary dziecka, W: (red.) B. Kochaniewicz, Wierzę w Boga. Interdyscyplinarne spojrzenie na wiarę, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Teologiczny, 141 – 156.,
http://wieradzka-pilarczyk.pl/wp-content/uploads/2015/02/Wieradzka_wiara.pdf
Czasem sfałszowany obraz Boga przenika dorosłość. Gdy ktoś w młodości przesiąkł strachem i lękiem przed Bogiem, widzi Go jako kogoś surowego, to trudno mówić o właściwej religijności.
Pomyśl jak często straszono Cię Bogiem? Może nawet teraz, gdy jesteś już dojrzały, zamiast słyszeć o Bogu Miłosiernym, słyszałeś o bogu, który się gniewa, obraża i złości? Ile razy usłyszałeś w kościele, że Bóg Cię kocha (oby ja najwięcej), a ile razy słyszałeś, że "Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze"? Jak często słyszałeś, że jesteś zły, do niczego, zamiast, że Miłosierny Bóg pragnie wybaczyć Ci wszystkie Twoje grzechy? Ile razy czułeś miłość płynącą z ambony, a ile razy czułeś, że serce zaczyna Ci bić szybciej ze strachu? Ile razy bałeś się, że zostaniesz odtrącony przez Boga? A ile razy słyszałeś, że Bóg zawsze Cię przyjmie? Ile razy pragnąłeś spotkać miłosiernego Boga w konfesjonale, a trafiłeś na surowego kapłana?
Nie twierdzę tutaj, że o grzechu czy piekle nie należy mówić. Nie twierdzę też, że niektórzy, uparci w grzechach, nie potrzebują surowości i konkretu. Być może potrzebują. Ale zwróćmy uwagę na to jak często zalewani jesteśmy lękiem i groźbami. Jak często możemy czuć się zastraszani. Ktoś o właściwym obrazie Boga, silny, o mocnej wierze, nie złamie się pod wpływem kazania, które przepełnione jest piorunami. Kogoś takiego nie zrani surowy ksiądz w konfesjonale. Ktoś taki albo wysłucha i nie otrzymawszy rozgrzeszenia poszuka gdzie indziej, albo nawet nie da się krzywdzić (tym bardziej gdy ta surowość jest nie na miejscu). Natomiast ktoś słaby, o fałszywym obrazie Boga złamie się. Poczuje się winny i przerażony. Może próbować kryć się przed Bogiem, albo będzie starał się unikać grzechu za wszelką cenę, byle tylko nie rozgniewać surowego boga.
Próbowałam, podążając za infantylnym rozumieniem grzechu, całe życie unikać grzechu. W efekcie stałam się robotem, który zawsze miał przyklejony do twarzy uśmiech, „nadstawiał drugi policzek”, nie odczuwał pragnień seksualnych, nie reagował złością. Zyskiwałam dzięki temu złudne poczucie, że może Bóg mnie nie potępi…
A jednocześnie towarzyszył mi jakby oddech śmierci – moje życie nie było życiem – byłam pogrzebana za życia. W tym aspekcie zastanawiający jest sam objaw lęku przed śmiercią, który mnie obezwładnił. Czyż właściwie nie zaczęłam bać się tego, co już dawno stało się z moją duszą? Żyłam ciałem i przerażała mnie śmierć wyobrażana jako czarna, niekończąca się nicość. Czy jednak moje życie nie było właśnie zawieszeniem w takiej nicości? ("Kiedy duchowość wzmaga lęk" https://nerwicalekowa.com/2012/08/09/kiedy-duchowosc-wzmaga-lek/)Człowiek, którego to spotyka za wszelką cenę chce uniknąć kary. Robi wszystko, żeby się przed nią uchronić, a zarazem może zauważać, że cokolwiek by nie zrobił i tak zostanie ukarany. U takiej osoby powstaje religijność pełna strachu i lęku. Trudno tu mówić o miłości i zaufaniu. Trudno nawet mówić o relacji z Bogiem. Bo człowiekowi wydaje się, że musi być dobry, bezgrzeszny by na tą relację zasłużyć. Człowiek stara się być idealny, a zarazem może czuć się przegrany. Pomyślmy co będzie działo się w tak przerażonym człowieku, gdy usłyszy kazanie pełne gróźb! Człowiek przeraźliwie się tutaj boi, że straci Boga, że zostanie od Niego odłączony i przez Niego odtrącony. Trzeba zaznaczyć, że człowiek nie boi się Boga, tylko zniekształconego obrazu boga, który jest wytworem jego psychiki. Ważna jest pomoc osobom skrzywdzonym, pomoc w poznaniu Boga i pomoc w dojściu do wiary w prawdziwego Boga. (http://www.katolik.pl/terapia-dla-duszy-,23328,812,cz.html?idr=11028)
Aby wyzwolić się z negatywnych czy demonicznych obrazów Boga, należy się skonfrontować – odważnie i nie bez cierpienia – z własną nieświadomością, aby zdemaskować owe obrazy Boga przede wszystkim przez odkrycie ich pochodzenia (wczesne dzieciństwo, wpływ rodziców). Już sama konfrontacja działa uzdrawiająco. Nierzadko należy odważyć się wyrazić na zewnątrz (np. w terapeutycznych technikach) stłumioną agresję, żal czy bunt wobec Boga, mające w tym przypadku charakter psychologiczny, choć nie zawsze jest to do końca jasne. Stąd nieusuwalna dwuznaczność nie tylko "psychoterapii Boga", ale każdej psychoterapii, gdzie można pomylić obraz Boga z Bogiem, a wymiar psychologiczny z wymiarem duchowym.Aby zneutralizować negatywne wzorce zachowań, zogniskowane wokół obrazów Boga (i przez to wzmocnione), należy także pracować nad pozytywnie uzdrawiającymi – prawdziwymi, ewangelicznymi – wizerunkami Boga. Chodzi tu jednak zasadniczo o przejście od zakodowanej w dzieciństwie pra-nieufności jako opcji fundamentalnej, do pra-zaufania. Dopiero takie przepracowanie poziomu psychologicznego pozwoli przyjąć obraz dobrego Boga (Bóg Ojciec – Opiekun, Dobry Pasterz, Bóg jako matka, Ludzki Bóg Współcierpiący itd.) bez awersji i podejrzeń, któremu można głęboko, autentycznie i z serca zaufać, aby otrzymać coś w rodzaju "nowego życia". Na uzdrowioną lub przynajmniej rozjaśnioną sytuację ludzkiej natury (uzdrawiającej się już jakby samoczynnie) nałożyć się może następnie uzdrawiające i przemieniające duchowo działanie łaski tworzącej "nowe życie". Bo ci, co Jahwe zaufali, nowych sił nabiorą, wzbiją się jak orły na skrzydłach (Iz 40,31). Ta ufność jest wyrazem duchowej wolności człowieka, który mimo psychologicznych trudności zawsze może wybrać Boga. ("Polemika z obrazami Boga"http://www.katolik.pl/polemika-z-obrazami-boga,1028,416,cz.html)
O rodzajach sfałszowanych obrazów Boga można przeczytać więcej tutaj: https://nerwicalekowa.com/2012/08/09/kiedy-duchowosc-wzmaga-lek/
A jaki rzeczywiście jest Bóg?
"Moje dziecko, Możesz mnie nie znać, ale Ja wiem o Tobie wszystko (Psalm 139.1)
Wiem, kiedy siedzisz i kiedy wstajesz (Psalm 139.2)
Znam wszystkie Twoje drogi (Psalm 139.3)
Nawet wszystkie włosy na Twojej głowie są policzone (Mateusz 10.29-31)
Ponieważ zostałeś stworzony na mój obraz (Rodzaju 1.27)
We mnie żyjesz, poruszasz się i jesteś (Dzieje Apostolskie 17.28)
Bo jesteś moim potomstwem (Dzieje Apostolskie 17.28)
Znałem Cię zanim zostałeś poczęty (Jeremiasz 1.4-5)
Wybrałem Ciebie, gdy planowałem stworzenie (Efezjan 1.11-12)
Nie byłeś pomyłką (Psalm 139.15)
Wszystkie Twoje dni są zapisane w mojej księdze (Psalm 139.16)
Określiłem dokładny czas Twojego urodzenia i miejsce zamieszkania (Dzieje Apostolskie 17.26)
Jesteś cudownie stworzony (Psalm 139.14)
Ukształtowałem Cię w łonie Twojej matki (Psalm 139.13)
I byłem pomocny w dniu twoich narodzin (Psalm 71.6)
Jestem fałszywie przedstawiany przez tych, którzy mnie nie znają (Jan 8.41-44)
Nie jestem odległy i gniewny, jestem pełnią miłości (1 Jana 4.16)
I całym sercem pragnę Cię tą miłością obdarzyć (1 Jana 3.1)
Po prostu dlatego, że jesteś moim dzieckiem, a Ja - Twoim Ojcem (1 Jana 3.1)
Daję Ci więcej niż Twój ziemski ojciec mógłby Ci zapewnić (Mateusz 7.11)
Bo jestem Ojcem doskonałym (Mateusz 5.48)
Wszelkie dobro, jakie otrzymujesz, pochodzi z mojej ręki (Jakub 1.17)
Zaopatruję cię i zaspokajam wszystkie Twoje potrzeby (Mateusz 6,31-33)
Moim planem jest dać ci dobrą przyszłość (Jeremiasz 29,11)
Ponieważ kocham Cię miłością wieczną i nieskończoną (Jeremiasz 31.3)
Moich myśli o Tobie jest więcej niż ziaren piasku na brzegu morza... (Psalm 139.17-18)
I cieszę się Tobą, śpiewając z radości (Sofoniasz 3.17)
Nigdy nie przestanę czynić Ci dobra (Jeremiasz 32.40)
Gdyż jesteś moją drogocenną własnością (Wyjścia 19.5)
Z całego serca i z całej duszy chcę, byś mieszkał bezpiecznie (Jeremiasz 32.41)
I pokazać Ci rzeczy wielkie i wspaniałe (Jeremiasz 33.3)
Jeśli będziesz mnie szukał z całego serca, znajdziesz mnie (Powtórzonego Prawa 4.29)
Rozkoszuj się mną, a dam Ci to, czego pragnie Twoje serce (Psalm 37.4)
Bo to Ja daję Ci takie pragnienia (Filipian 2.13)
Jestem w stanie dać ci o wiele więcej, niż możesz sobie wyobrazić (Efezjan 3.20)
To we mnie znajdziesz największe wsparcie i zachętę (2 Tesaloniczan 2.16-17)
Jestem też Ojcem, który pociesza Cię we wszelkich twoich smutkach (2 Koryntian 1.3-4)
Kiedy jesteś załamany, jestem blisko Ciebie (Psalm 34.18)
Tak jak pasterz niosący owieczkę, trzymam Cię blisko mojego serca (Izajasz 40.11)
Pewnego dnia otrę wszystkie łzy z Twoich oczu (Objawienie 21.3-4)
I uwolnię od wszelkiego bólu, który znosiłeś na ziemi (Objawienie 21.3-4)
Jestem Twoim Ojcem i kocham Cię dokładnie tak, jak kocham mojego syna, Jezusa (Jan 17.23)
Bo w Jezusie objawiłem moją miłość do Ciebie (Jan 17.26)
On jest wiernym odbiciem mnie samego (Hebrajczyków 1.3)
Przyszedł by udowodnić, że jestem z Tobą, nie przeciwko Tobie (Rzymian 8.31)
By powiedzieć Ci, że nie liczę Twoich grzechów (2 Koryntian 5;18-19)
Jezus umarł żebyśmy - Ty i ja - mogli zostać pojednani (2 Koryntian 5.18-19)
Jego śmierć była najwyższym wyrazem mojej miłości do Ciebie (1 Jana 4.10)
Oddałem wszystko co kochałem, by zdobyć Twoją miłość (Rzymian 8.31-32)
Jeśli przyjmiesz dar mojego syna Jezusa, przyjmiesz mnie samego (1 Jana 2.23)
I nic już nigdy nie oddzieli Cię od mojej miłości (Rzymian 8.38-39)
Przyjdź do mnie, a wyprawię największą ucztę, jaką niebo kiedykolwiek widziało (Łukasz 15.7)
Zawsze byłem Ojcem i zawsze Nim będę (Efezjan 3.14-15)
Ale czy Ty… "chcesz być moim dzieckiem?" (Jan 1.12-13)
Czekam na Ciebie (Łukasz 15.11-32)
Kocham Cię, Twój Ojciec.
Bóg Wszechmogący"






Komentarze
Prześlij komentarz