Gdy "jest" beznadziejnie

W życiu zdarzają się chwile lepsze i gorsze. Są słoneczne i szare dni. To normalne. Ale czasem bywa tak, że zły stan długo się utrzymuje, sprawiając, że pomału traci się nadzieję... Wydaje nam się, że wszystko jest fatalne, że nie damy rady, że nie mamy sił. Smutek i ból zdając się panować nad naszymi uczuciami. Sytuacje, które wywołują to cierpienie, mogą być różne. Mogą to być problemy osobiste, nieszczęśliwa miłość, rozwód, przemoc, uzależnienie, choroba, problemy z pracą czy problemy duchowe. Czasem kilka spraw nakłada się na siebie. Każdy z tych aspektów tworzy całość człowieka. I gdy jedno zawodzi, to wszystko zaczyna się pomału sypać. Człowiek stopniowo wycofuje się, rezygnuje i chce się poddać. Przychodzi głęboki smutek, płacz, depresja, nerwice czy problemy duchowe. Człowiek może nie radzić sobie z własnym życiem duchowym. Szuka pomocy, ratunku, a ciągle czuje jak jego "beznadziejny" stan się pogarsza. 




Poczucie smutku zawsze łączy się z tym, że tracimy coś dla nas ważnego. Czasem tylko jest to pozorna strata. Ale zawsze ona wywołuje pogrążenie w smutku. 

Stany te mogą wywołać m.in. depresję, która wg. WHO dotyka około 350 mln ludzi na świecie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_depresyjne). Jest to coraz częstsza jednostka chorobowa. 

Czasem depresja towarzyszy chorobom duszy. Czasem jest ona skutkiem skrupułów, natrętnych myśli czy wynikiem strapienia duchowego. Często też bez wątpienia za złym stanem psychicznym człowieka stoi szatan. Choć też znane są przypadki cierpienia dopuszczonego przez Boga.


Jakby nie było. Nie ważne jak bardzo wydaje się źle. Jak bardzo czujesz się zagubiony, upodlony przez grzech, winny, smutny, przerażony. To jest nie ważne. Bo nigdy nie jest beznadziejnie. Zawsze jest ratunek. Jest ratunek ze smutku, ze strachu, z depresji czy z rozpaczy. Jest ratunek! Nic nie jest stracone, zawsze jest możliwość ocalenia. "Są perspektywy, jest nadzieja, a co więcej – jest pewność wyzwolenia i zwycięstwa! (...)Tego nikt nie potrafi sam. Ale jest wyjście. Po prostu, trzeba zawołać! Zawołać o pomoc, o ratunek! Poprosić tego, który pokonał grzech, diabła, grób i śmierć. Zawołać do Boga, by przez Jezusa Chrystusa wkroczył w nasze życie, by wziął je w swoje ręce, by je uporządkował i nadał mu nowy kierunek i nowy wymiar. Wystarczy tylko zawołać, wyznając w modlitwie własną bezradność, ale i własne pragnienie odmian" (http://www.kchds.pl/index.php?show=21&art=82). Jest Jezus. I On Cię ocali.

Bóg, Twój Zbawiciel nigdy nie zostawi Cię samego. Więc jeśli myślisz, że jest beznadziejnie to wołaj o pomoc. Z całą pewnością Dobry Bóg ruszy na ratunek. Dla Niego nie ma niemożliwego. Dla Niego nie ma beznadziei. On jest Twym życiem. On z radością chwyci Cię w ramiona i pomoże pokonać zło, które zapanowało w Twoim życiu. Bo Jezus zawsze zwycięża. W Nim masz pewność, że jest bezpieczny. Dla Jezusa są tylko proste sprawy. Pozwól więc Mu działać.

Komentarze

Popularne posty