Ku wierze
"U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?»Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji».Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym»." ( Mk 7, 1-8a. 14-15. 21-23)
![]() |
| CC0 Creative Commons, pixabay.com |
"Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie." (Mk 7)
Jak często nasza religijność, "bycie" z Bogiem sprowadza się do postawy podobnej do tej co u faryzeuszy, o których dziś słyszymy w Ewangelii? Jak często będąc w Kościele skupiamy się na tym by wypełniać prawo, by przestrzegać zasad, nakazów czy zakazów? Jak często zapominamy o tym co ważne, a skupiamy się tylko i wyłącznie na tym co zewnętrzne? Czy nasze serca są przy Bogu? Czy tylko powierzchownie jesteśmy obok Boga? Czy nasze spotkanie z Bogiem jest życiem wiary, życiem pełnym bliskiej relacji z Panem czy raczej czymś zewnętrznym, bez wyrazu, skupionym na tym by dobrze wypaść, przestrzegać tego co trzeba i jakoś przejść przez życie?
"Możesz całe życie chodzić do Kościoła i nigdy nie spotkać Jezusa"
(słowa usłyszane przez M. Zieliński, w:"Jestem słabym człowiekiem, który spotkał żywego Jezusa", https://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,3621,jestem-slabym-czlowiekiem-ktory-spotkal-zywego-jezusa.html)
Może trzeba zdać sobie sprawę z tego, że Bóg pragnie dla nas czegoś więcej niż pustego wypełniania Jego przykazań. Może warto wsłuchać się w swoje serce i usłyszeć głos tęskniącego Boga, który pragnie naszej miłości i bliskości. Może warto uświadomić sobie, że z Bogiem ma łączyć nas prawdziwa relacja, że On chce być z nami, spotykać się z nami, iść z nami, pomagać nam i nas kochać. Może własnie w tym wszystkim o to chodzi, że jesteśmy przez Boga kochani, że On się nami interesuje, o nas się troszczy i że nas pragnie. Miłość jest tym czego On pragnie. Nie nasza nieskazitelność, nie nasz brak grzechów, nie nasze wypełnianie obowiązków, tylko MIŁOŚĆ. Jeśli nasza postawa płynie z miłości, nasze życie przepełnione jest Jego miłością, Nim samym. Jeśli jesteśmy z Nim, bo kochamy, to wszystko inne będzie na właściwym miejscu. Gdy nasze spotkanie z Bogiem będzie prawdziwą i żywą relacją z Nim to już nie będziemy po prostu wypełniać nakazów - będziemy kochać.
Czas spotkać Jezusa. Czas zacząć wierzyć.
Spotkasz Go. Bo On Cię szuka. Szuka Twojego serca, które będzie mógł wypełnić swoją miłością. On chce właśnie tej bliskości. Chce kochać i być kochanym. A Ty jesteś dla Niego ukochanym dzieckiem, z którym On pragnie spotykać się w każdej chwili Twojej doczesności i które pragnie widzieć w wiecznej radości nieba.
"A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima,
na swe ramiona ich brałem;
oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich.
Pociągnąłem ich ludzkimi więzami,
a były to więzy miłości.
Byłem dla nich jak ten, co podnosi
do swego policzka niemowlę -
schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. " (Oz 11, 3-4)



Komentarze
Prześlij komentarz