Uzdrowienie

"A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości.
A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto dotknął mojego płaszcza?» Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął». On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę.
On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości»." (Mk 5, 21-43)

 Bóg przypomina dziś nam o tym, że pragnie dla nas dobra. On chce byśmy byli zdrowi. On chce byśmy żyli. Mówi więc, by nam to uświadomić, o cudach, których nieustannie dokonuje. Bo cuda Jezusa nie skończyły się wraz z Jego śmiercią. On żyje i Jego cuda dzieją się dziś. Możemy spotkać się nie tylko z relacjami z uzdrowień w Piśmie Świętym. Relacje te można często usłyszeć w kościele lub przeczytać np. w jakimś czasopiśmie. Świadectwa te dodają nam wiary. Przypominają o tym, że Bóg troszczy się o nas, że On chce byśmy byli zdrowi. 


"Śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się z zagłady żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi. Bo sprawiedliwość jest nieśmiertelna.

Do nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka – uczynił go obrazem swej własnej wieczności (...)" (
Mdr 1, 13-15; 2, 23-24)
 Bóg nie chce naszej zguby. On wręcz się boi, że nas starci. Dla Niego zdrowie naszej duszy jest bezcenne. On wie jak wiele możemy stracić. I wie też, że jeśli by nas stracił to bardzo by cierpiał. Bóg przejmuje się Twoim losem! On interesuje się Tobą w najmniejszych sprawach. W rzeczach nawet takich, które w sumie są błahe. Bo dla Niego Twoje sprawy nie są błahe. Ty nie jesteś błahy. Ty jesteś dla Niego ważny! Najważniejszy. Tak ważny, że działa w Twojej codzienności. Tak ważny, że On Sam o Ciebie zabiega. Mu na Tobie zależy. I On tęskni za Tobą. I On nieustannie się o Ciebie troszczy. On chce być zaproszony do Twej codzienności. On chce być na pierwszym miejscu. On chce żyć z Tobą i w Tobie. Może spróbuj prosić Go o małe rzeczy? O nawet takie, które wydają się błahe. Zapewniam, że zauważysz Jego ingerencję! 

Kiedyś czytałam historię dziewczyny podróżującej autostopem. O ile się nie mylę była to autostopowa pielgrzymka grupy "Piękne stopy". Dziewczyna była już głodna i zmęczona. I naszła ją chęć na dobre ciacho. Nie miała na to pieniędzy. Poprosiła Boga o to ciastko i co otrzymała? Trafiła na przewoźnika wracającego z wesela, który wręczył jej cały karton weselnych ciast! Dostała jeszcze więcej niż prosiła. To musiało być bardzo dobre ciastko ;)


"Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!» (...)
Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: «Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go.
Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań!» Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia (...) (
Mk 5, 21-43)
Cuda są właśnie takie, że można wręcz osłupieć z wrażenia. I takie uzdrowienia dzieją się również dzisiaj. Przede wszystkim te duchowe. Widać często, że zagubionych ludzi sam Bóg prowadzi do uzdrowienia. Stwarza mnóstwo sytuacji, które prowadzą człowieka do nawrócenia. Działa na różne sposoby. Czasem niedostrzegalnie. Czasem działa przez innych ludzi, przez czyjeś słowa, a nawet przez film, który ktoś ogląda. Można zauważyć wtedy, że jakieś słowa kierowane są do nas. Taki człowiek wie, że to do niego. Początkowo może i tego nie zauważy, ale Bóg stopniowo kruszy serce, sprawiając, że człowiek wreszcie dostrzeże Boże działanie i Jego miłość. I przyjdzie opamiętanie! Przyjdzie łaska uzdrowienia duchowego. Bóg wręcz przekona człowieka do nawrócenia. On miłosnym nawoływaniem sprowadzi go do Siebie. On troską i opieką znajdzie zagubiona owcę, którą weźmie na ręce i opatrzy.
On uzdrawia dziś. Łaska uzdrowienia dawana jest nam codziennie. Tylko dzięki Jego łasce możemy postępować w drodze. I chwała Mu za to. Chwała za Jego dobroć.

"Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś" (Ps 30 (29))

Komentarze

Popularne posty