Trwać w radości

 "«Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie»" Mk 1, 7-11


Dzisiejsza niedziela przypomina nam już o dorosłym Jezusie, który podejmuje misję zbawienia ludzkości. Jezus do tej pory doświadczył już wielu sfer bycia człowiekiem - był do nas podobny we wszystkim, prócz grzechu. Pewnie przeżywał swoje radości, może jakieś smutki. 

Otoczony był prawdziwą rodzicielską miłością, gdzie mógł dojrzewać, dorastać, poznawać świat. Przebywał wśród ludzi, pracował, jadł, pił... Żył jak każdy z nas. Chodził po ziemi i podziwiał okoliczne krajobrazy. Od początku zapewne żył blisko Boga, ponieważ tak żyli jego rodzice. Jezus doświadczył życia. Był dzieckiem, bezbronnym i małym, jak każdy z nas. Był nastolatkiem i młodzieńcem. Wreszcie był młodym człowiekiem, w którym potwierdziło się wszystko co zaczęło się już w czasie Zwiastowania, a potem w Betlejem. Jezus, małe Dzieciątko, które doświadczyło biedy i wygnania, było Synem Bożym. Jezus był Bogiem i człowiekiem. W tej chwili wszystko zostało już potwierdzone i Jezus mógł rozpocząć oficjalnie swoje dzieło :)

Jezus był Bogiem, ale żył jak człowiek, prosto i zwyczajnie. Jak człowiek przyjął oczyszczenie w chrzcie, a nie musiał tego robić, bo nie potrzebował oczyszczenia. Mimo to przyjął chrzest i ustanowił najważniejszy dla nas sakrament - Sakrament chrztu. Bóg przyjął chrzest tak ja każdy grzeszny człowiek. A każdy człowiek w chwili chrztu może usłyszeć właśnie te słowa: "Ty jesteś moim synem/córką umiłowanym/ą". Dzięki łasce chrztu świętego te słowa odnoszą się również do Ciebie. Jesteś dzieckiem Bożym. Jesteś Jego ukochanym maleństwem.

Chrzest, który przyjąłeś uczynił Cię dzieckiem Bożym. Zostałeś oczyszczony. Duch Święty, który spoczął na Tobie dał Ci dar życia. Woda, która Cię obmyła sprawiła, że jesteś dzieckiem Światłości. Żyjesz w Światłości. I jesteś przeznaczony do Życia w Światłości. Na wieki.


By Dschwen (Own work)
[CC BY-SA 4.0
(https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)],
via Wikimedia Commons
Dzisiaj liturgicznie obchodzimy ostatni dzień liturgii Bożonarodzeniowej. Przeżyliśmy pełne radości dwa tygodnie. Brzmiały kolędy, migały świąteczne lampki, a w wielu sercach gościły pokój i radość. Ale radość i pokój powinny zostać nadal w naszych sercach.
Okazją do podtrzymania tego stanu, by nie pozwolić na nowo zamarznąć sercom, jest polska tradycja, która dekoracje świąteczne i śpiewanie kolęd utrzymuje aż do 2 lutego. Święta minęły. Okres Bożonarodzeniowy dobiega końca. Ale radość płynąca z Bożego Narodzenia i z prawdy nam objawionej powinna nam towarzyszyć nieustannie. Warto trwać w radości. Bóg przyszedł na świat w postaci małego Dzieciątka. Bóg przyniósł radość płynącą z wcielonego Boga. Jezus przyniósł też nadzieję oraz Swoją Miłość. Bóg podarował nam zbawienie. Jesteśmy dziećmi Boga, jesteśmy braćmi i przyjaciółmi Boga, jesteśmy zbawieni. Radość więc ciągle jest na miejscu. Choć wracamy do codzienności. I może wydawać się, że blaknie wszystko co przeżyliśmy w tym świątecznym okresie. Może narzekamy: święta, święta i po świętach. Może czujemy zniechęcenie i tęsknotę za tym czasem.
CC0 Creative Commons

 Jednak w zwykłej codzienności, nadal możemy przeżywać Boże Narodzenie. Święta mogą być co dzień. W naszych sercach. Bo w naszych sercach przebywa sam Bóg, Ten, który dał nam zbawienie. Więc radość jest pożądana. Czyż Bóg dając nam piękny dar życia wiecznego, powinien oglądać nas zgorzkniałych, narzekających i smętnych? Czy raczej powinien widzieć radość w naszych sercach płynącą z wiary w Narodzenie Mesjasza, oraz Jego zbawczą śmierć i Zmartwychwstanie? Z wiary płynącej w ufność Bożej Miłości?

W naszych sercach bywa różnie. Czasem przygniatają nas trudności i problemy. Ale nigdy nie jesteśmy sami. Mamy najwspanialszą pomoc  - Bożą pomoc. I dzięki Miłości Boga możemy być spokojni, bo nasze zbawienie zostało już dokonane. Jesteśmy zbawieni.
Więc raduj się z tego daru :)


Źródło obrazu: https://mieczduchapulawy.files.wordpress.com/2017/06/rzymian-623.jpg?w=616

Komentarze

Popularne posty