Gdy nie ma fajerwerków
![]() |
| CC0 Creative Commons |
Często w życiu bywa tak, że nagle w naszym życiu duchowym wszystko staje się jałowe. Jeśli dotąd czuliśmy bliską relację z Bogiem, nagle może On wydać się nam całkiem odległy. Możemy nie znajdować ukojenia na modlitwie. Możemy nie widzieć sensu naszych działań. Możemy odczuwać nawet brak wsparcia Boga. Może zdawać się nam, że On już się o nas nie troszczy. Do tej pory może czułeś jak Pan prowadził Cię za rękę. Czułeś Jego obecność w czasie modlitwy. Może nawet wzruszałeś się na Mszy świętej a Eucharystie przyjmowałeś z radością i nie mogłeś doczekać się tego spotkania. Może miałeś pewność, że o cokolwiek poprosisz Boga, to otrzymasz. Może nawet tak było. Może Boża Miłość wylewała się z Twojego serca i przelewała na innych. Można rzec, że w Twoim życiu duchowym były prawdziwe fajerwerki. Przepełniała Cię Miłość, radość, łaska, ciepło, entuzjazm, odwaga, siła... Działy się w Twoim życiu wielkie cuda. Może to były zwykłe, małe rzeczy, może całkiem duże i nadzwyczajne. Ale Ty czułeś w nich Bożą opiekę.
Bywa tak, że przychodzi w życiu taki okres gdy to wszystko się wypala. Nie chodzi tu o to, że człowiek grzeszy i oddała się od Boga. Bywa jednak tak, że wynika to z tego, iż człowiek staje się leniwy w swoim życiu duchowym (wtedy trzeba lenistwu przeciwdziałać, a wszystko się ułoży, choć i lenistwo może przyczynić się do powstania strapienia duchowego, ale o przyczynach później). W tym miejscu chodzi raczej o coś czego człowiek nie chce, z czym walczy. W życiu duchowym może przyjść taki czas gdy człowiek może czuć się być z dala od Boga. Człowiek nie znajduje w sobie winy z takie stanu. I nie jest on mu winny. Nagle wszystko po prostu traci smak. Nie ma już fajerwerków. Często następuje to po okresie bliskiej relacji z Bogiem. Gdy jesteśmy przepełnieni Jego namacalną obecnością. Gdy wszystko blednie, zdaje się być bez sensu zaczynają się schody. Stan taki można uznać jako przejściowe trudności. Wtedy trzeba pamiętać, że wartość życia duchowego nie zależy od odczuwanej radości czy pociechy płynącej z modlitwy. Przez taki okres trzeba po prostu przejść. To minie. Po prostu nie można ciągle podążać za uczuciami. Nie można czekać na znaki i wielkie rzeczy. Oczywiście to wszystko może się dziać. Ale gdy tego nie ma to nie znaczy, że zbłądziliśmy ze swej drogi. Trzeba cieszyć się zwyczajną, codzienną duchowością. Należy szukać Boga na co dzień i pamiętać, że On jest. Trzeba ustrzec się przed poszukiwaniem ciągłych WOW - wielkich wydarzeń, cudów, natchnień. One wszystkie są potrzebne. Ale nie można żyć od WOW do WOW. Bycie z Bogiem polega na codzienności. I w tej codzienności mamy trwać. Bo najprawdziwsze WOW miało miejsce - Bóg oddał za nas życie, zmartwychwstał i na co dzień daje się nam w Eucharystii. Bóg obecny jest w codzienności. Nawet jeśli ona wydaje się szara. Nawet szara rzeczywistość jest najpiękniejsza na świecie. Jest wspaniała i cudowna, bo żyjesz w obecności Boga pewien, że jesteś kochany i wykupiona za najdroższą Krew. Największy cud już się zdarzył. Żyjesz w Jezusie Chrystusie i Twoje uczucia tego nie zmienią! Bóg jest z Tobą. A Twoja przyszłość jest już zapewniona. I choć droga, którą idziesz, bywa trudna to prowadzi ona do wieczności. A droga ta jest bezpieczna bo idzie z Tobą sam Bóg, często niosąc Cię na rękach.
Na drodze naszego życia możemy napotkać wiele trudności. Po ludzko nie zawsze jest kolorowo. Może nas dosięgnąć kryzys naszej duchowej drogi . Możemy odbierać to jako kryzys wiary, ale to wcale tego nie oznacza. Chodzi tu o strapienie duchowe. Stan ten sprawia, że destrukcji ulega nasze duchowe życie. Wszystko staje się bez smaku. Nasza duchowość stygnie. Nie ma już w nas tego ognia i zapału co wcześniej. Destrukcji ulega wiara, nadzieja i miłość. Stan ten wprowadza w człowieka wiele emocji. Pojawia się smutek, oschłość czy zniechęcenie. Człowiek może mieć wrażenie, że Bóg stał się odległy, albo, że opuścił On człowieka. Pojawiają się złe myśli, zdaje się człowiekowi, że ogarnia go ciemność, a w niczym w czym pokładał do tej pory nadzieję nie widzi sensu. W człowieku rośnie niepokój i osamotnienie. Z uczucia opuszczenia może człowiek odczuwać pociąg do przyjemności świata materialnego. "Pozbawiony" obecności Boga człowiek stara się czym innym wypełnić ową pustkę. Odsłaniają się w człowieku jego pragnienia i żądze. Stan ten tworzy różne uczucia i myśli, ale uczucia nie powodują tego stanu. Smutek czy zniechęcenie nie powodują strapienia. Mogą powodować najwyżej pewnego rodzaju zniechęcenie. Ale nie będzie to strapienie duchowe. Strapienie to coś znacznie więcej, to coś głębszego.
Na drodze naszego życia możemy napotkać wiele trudności. Po ludzko nie zawsze jest kolorowo. Może nas dosięgnąć kryzys naszej duchowej drogi . Możemy odbierać to jako kryzys wiary, ale to wcale tego nie oznacza. Chodzi tu o strapienie duchowe. Stan ten sprawia, że destrukcji ulega nasze duchowe życie. Wszystko staje się bez smaku. Nasza duchowość stygnie. Nie ma już w nas tego ognia i zapału co wcześniej. Destrukcji ulega wiara, nadzieja i miłość. Stan ten wprowadza w człowieka wiele emocji. Pojawia się smutek, oschłość czy zniechęcenie. Człowiek może mieć wrażenie, że Bóg stał się odległy, albo, że opuścił On człowieka. Pojawiają się złe myśli, zdaje się człowiekowi, że ogarnia go ciemność, a w niczym w czym pokładał do tej pory nadzieję nie widzi sensu. W człowieku rośnie niepokój i osamotnienie. Z uczucia opuszczenia może człowiek odczuwać pociąg do przyjemności świata materialnego. "Pozbawiony" obecności Boga człowiek stara się czym innym wypełnić ową pustkę. Odsłaniają się w człowieku jego pragnienia i żądze. Stan ten tworzy różne uczucia i myśli, ale uczucia nie powodują tego stanu. Smutek czy zniechęcenie nie powodują strapienia. Mogą powodować najwyżej pewnego rodzaju zniechęcenie. Ale nie będzie to strapienie duchowe. Strapienie to coś znacznie więcej, to coś głębszego.
"Św. Ignacy w liście do siostry Teresy Rejadell w taki sposób opisuje strapienie: Nieprzyjaciel dręczy nas bez przerwy, wywołuje smutek, którego przyczyn zupełnie nie rozumiemy. Nie odczuwamy żadnej pobożności ani w modlitwie, ani w kontemplacji, żadnego smaku i upodobania wewnętrznego w mówieniu i słuchaniu o rzeczach Bożych. Na tym jednak jeszcze nie koniec, bo gdy nieprzyjaciel spostrzeże, że jesteśmy osłabieni i upokorzeni przez tego rodzaju przykre przeżycia, wówczas podsuwa nam myśl, że Bóg, nasz Pan, zupełnie o nas zapomniał. W takich chwilach zaczyna nam się wydawać, że jesteśmy daleko od Pana naszego i że wszystko, co zrobiliśmy i co chcielibyśmy jeszcze zrobić, nie ma żadnej wartości" (za: https://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,310,pocieszenia-i-strapienia-duchowe.html).
Powyższe ujęcie wskazuje, że diabeł może mieć swój udział w powstaniu strapienie. To jest całkiem prawdopodobne. szatanowi na pewno nie podoba się to, że człowiek jest blisko Boga. Chce nas od Pana oddalić. Ale strapienie duchowe nie zawsze oznacza, że człowiek w czymś zawinił. Powodować je może w swej nienawiści szatan. Ale powody są też inne:
1. Leniwość i oziębłość duchowa. Tutaj człowiek skupia się na samym sobie. Ogranicza swoje życie duchowe do minimum. Nie próbuje się rozwijać. Człowiek tutaj skupia się na sobie, na swoich pragnieniach, na swoim codziennym zabieganiu. Nie skupia się na Bogu. Wystarcza mu minimalizm duchowy i letnia wiara. Wydaje się człowiekowi, że dobrze czyni, bo inni są gorsi, a sam w sobie nic nie próbuje zmienić. Nie rozwija się. Następuje regres duchowości. Wiara usycha niczym nie podlewany kwiat. Właściwie przeżyte strapienie może spowodować rozkwit wiary i prawdziwe zmartwychwstanie.
2. Strapienie jako czas próby. Tutaj człowiek nie zawinił. Człowiek nie jest powodem powstania strapienia. Bóg zsyła na człowieka strapienie. Czas ten najczęściej przychodzi gdy człowiek realnie doświadczył mnóstwa Bożej pomocy. Próba ta pokazuje czy nasza miłość jest bezinteresowna. Strapienie to pozwala na przejście na "wyższy" poziom wiary. Po okresie próby człowiek nie już samych kocha bożych darów, człowiek kocha Samego Boga. Po prostu. Człowiek zaczyna cenić całe życie duchowe. Nie szuka już WOW, nie kocha fajerwerków, wielkich spotkań, przeżyć na modlitwie. Wiara staje się odarta z egoizmu. "Na początku życia duchowego Pan Bóg daje nam pociechy, przyjemności duchowe, dlatego, że jesteśmy słabi i pragnie zrównoważyć atrakcyjność zła. Ale kiedy zło przestaje nam się już podobać, gdy jesteśmy coraz dalej na drodze duchowej, kończą się pocieszenia, gasną wszelkie zmysłowe doznania, przychodzi oschłość, a poprzez to czas nauki miłości bezinteresownej" (za: http://www.rozmawiamy.jezuici.pl/articles/52/n/52). Czas ten jest tak na prawdę darem. Pozwala on na rozwój naszej wiary.
3. Strapienie jako nauka, że wszystko jest łaską. Człowiek uczy się, że wszystko co posiada jest bożym darem i łaską. Zaczyna dostrzegać, że to co osiąga nie jest zasługą jego samego, ale darem od Boga. Pokazuje ono, że nawet pocieszenie duchowe, silna wiara, miłość, odwaga, nadzieja, są łaską. Wszystkie przeżycia, fajerwerki, wielkie uczucia, radości są łaską. Wszystko czego doświadczamy jest łaską. Nasza wiara też jest łaską. Na nic sobie człowiek nie zasłużył. Wszystko co otrzymuje, otrzymuje za darmo.
Stan strapienia wprowadza w człowieku chaos. Ogarniający niepokój sprawia, że człowiek kuszony jest do nieufności, braku miłości czy braku nadziei. Wszystkie cnoty są zagrożone. Nie ma w nich oparciach bo stają się one bardzo chwiejne. Wszystkie wartości, na których człowiek się opierał tracą swoje podstawy. Wszystko niknie, wszystko blednie, wszystko zdaje się nie mieć sensu. Pojawiają się niepokoje, wątpliwości, a nawet skrupuły. Człowiek ma wrażenie, że znajduje się daleko od Boga, albo, że nawet został od Niego odłączony. Uczucie to potęguje dezorientacje, niepokój, wątpliwości i smutek. Człowiek pełen jest lęku, strachu i wątpliwości. Czuje się zagubiony, może przeżywać kryzys tożsamości.
Strapienie duchowe może pojawiać się w formie tzw. nocy ciemnej. To doświadczenie było udziałem wielu świętych i mistyków.
Jeśli czujesz, że strapienie Ciebie dotyczy to musisz przede wszystkim szukać w sobie pokory. Człowiek pokorny bez problemu wyjdzie zwycięsko z tej próby. Bo tylko człowiek pokorny pozwala się prowadzić Bogu. A tu chodzi o to by pozwolić Bogu być Panem naszego życia, nie tylko wtedy gdy jest kolorowo, miło i przyjemnie, ale też wtedy gdy jest trudniej. Nie należy się załamywać. Nie wolno się poddawać. Należy się nie przejmować odczuciami. Należy cierpliwie przejść przez ten czas. A co jeszcze można czynić? W przypadku strapienia spowodowanego lenistwem należy zadbać o pielęgnacje właściwej relacji z Bogiem. Modlitwa i sakramenty będą w tym pomocne. Strapienie dopuszczone przez Boga należy cierpliwie znosić. Mimo braku pocieszenia należy podjąć tą próbę mimo zniechęcenia i uczucia beznadziei. Należy tu pamiętać, że Bóg nie zesłałby na człowieka czegoś czego on nie byłby wstanie unieść. Jeśli Bóg zsyła strapienie to daje On wszystkie łaski potrzebne do tego by przez nie przejść. On człowieka nie pozostawia w tym samego, choć mu się wydaje, że jest opuszczony. Bóg ciągle jest z tym człowiekiem i wspiera go Swą łaską.
Więc jeśli nie jest kolorowo, nie ma fajerwerków, to zupełnie tym się nie przejmuj. Twój Bóg jest z Tobą. Zaufaj. On Cię prowadzi. W wierze nie chodzi o to by było miło i przyjemnie. Nie chodzi w niej wcale o wielkie wydarzenia (choć te mogą obudzić człowieka ospałego i leniwego). W wierze chodzi o wierne trwanie przy Jezusie i o bezinteresowną miłość. A tego wszystkiego Sam Bóg Cię nauczy.
I nastaną u Ciebie dobre dni. Jeszcze będą fajerwerki. Nawet nie wyobrażasz sobie jak wielkie rzeczy przygotował dla Ciebie Bóg.
Strapienie duchowe może pojawiać się w formie tzw. nocy ciemnej. To doświadczenie było udziałem wielu świętych i mistyków.
Jeśli czujesz, że strapienie Ciebie dotyczy to musisz przede wszystkim szukać w sobie pokory. Człowiek pokorny bez problemu wyjdzie zwycięsko z tej próby. Bo tylko człowiek pokorny pozwala się prowadzić Bogu. A tu chodzi o to by pozwolić Bogu być Panem naszego życia, nie tylko wtedy gdy jest kolorowo, miło i przyjemnie, ale też wtedy gdy jest trudniej. Nie należy się załamywać. Nie wolno się poddawać. Należy się nie przejmować odczuciami. Należy cierpliwie przejść przez ten czas. A co jeszcze można czynić? W przypadku strapienia spowodowanego lenistwem należy zadbać o pielęgnacje właściwej relacji z Bogiem. Modlitwa i sakramenty będą w tym pomocne. Strapienie dopuszczone przez Boga należy cierpliwie znosić. Mimo braku pocieszenia należy podjąć tą próbę mimo zniechęcenia i uczucia beznadziei. Należy tu pamiętać, że Bóg nie zesłałby na człowieka czegoś czego on nie byłby wstanie unieść. Jeśli Bóg zsyła strapienie to daje On wszystkie łaski potrzebne do tego by przez nie przejść. On człowieka nie pozostawia w tym samego, choć mu się wydaje, że jest opuszczony. Bóg ciągle jest z tym człowiekiem i wspiera go Swą łaską.
Więc jeśli nie jest kolorowo, nie ma fajerwerków, to zupełnie tym się nie przejmuj. Twój Bóg jest z Tobą. Zaufaj. On Cię prowadzi. W wierze nie chodzi o to by było miło i przyjemnie. Nie chodzi w niej wcale o wielkie wydarzenia (choć te mogą obudzić człowieka ospałego i leniwego). W wierze chodzi o wierne trwanie przy Jezusie i o bezinteresowną miłość. A tego wszystkiego Sam Bóg Cię nauczy.
I nastaną u Ciebie dobre dni. Jeszcze będą fajerwerki. Nawet nie wyobrażasz sobie jak wielkie rzeczy przygotował dla Ciebie Bóg.
Na podstawie:
1. "Pocieszenie i strapienie duchowe"https://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,310,pocieszenia-i-strapienia-duchowe.html.
2. "Strapienie duchowe, Paweł Kowalski SJ, http://www.rozmawiamy.jezuici.pl/articles/52/n/52.
3. "Różne oblicza strapienia duchowego", Cezary Sękalski, https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/gop56-acedia.html.






Komentarze
Prześlij komentarz