Ufność

"Hiob wstał, rozdarł szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: «Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!» " (Hi 1, 6-22)

CC0 Creative Commons, pixabay.com


Mówią, że łatwo wierzyć i ufać gdy wszystko nam się układa w naszym życiu pomyślnie. Myślę, że to prawda. Wiara jest łatwiejsza gdy wszystko idzie po naszej myśli. Gdy jesteśmy zdrowi, szczęśliwi, gdy nam nic nie brakuje łatwo wierzyć. Łatwo też ufać Bogu. Owszem bywa i tak, że ktoś, gdy mu się dobrze wiedzie oddala się od Boga, bo uważa, że Go z jakiś względów nie potrzebuje albo potrzebuje w niedużym stopniu, ale gdy życie zaczyna się sypać to do Boga wraca. W myśl przysłowia "jak trwoga, to do Boga".  I pewnie jest to częsta w przypadku jakiś kryzysów, chorób czy trudności. Gdy coś się sypie to szukamy ratunku. 

Myślę jednak, że jeszcze trudniej wytrwać w wierze i zaufaniu gdy będąc blisko Boga tracimy grunt pod nogami. Gdy życie nam się z jakiegoś powodu wali, gdy przychodzi na nas ciężka choroba lub coś w naszej wierze ulega osłabieniu. I choć to stopniowy proces to nawracające wątpliwości zdają się drążyć wyrwę w silnym dotąd murze ufności. Może nadejść dzień gdy nie będziemy w stanie silnie trwać w wierze. To tak jak z Hiobem, który w miarę swojego cierpienia zaczynał uważać, że spotyka go niezasłużona kara ze strony Boga. 

"Żadne cierpienie nie pochodzi od Boga, a wszystko, co nas boli, Boga boli jeszcze bardziej"("Bóg vs cierpienie", ks. M. Dziewiecki)

Nasze cierpienie nigdy nie jest karą zsyłaną przez Boga. Bóg nie zsyła na swe ukochane dzieci żadnej kary ani cierpienia. On nie daje nam chorób, tragedii czy kryzysów. On ich nie tworzy i nie zsyła na nas. I trzeba to sobie uświadomić gdy cierpimy by nasze cierpienie nie zabrało nam naszej ufności. To cierpienie może nas niszczyć, może nam zabierać radość i szczęście. Ale gdy będziemy przeżywać to cierpienie z Bogiem to zrozumiemy, że On nas bardzo kocha i  że On wcale nie chce Twojego czy mojego cierpienia. Zrozumiemy, że gdy z ufnością będziemy przy Nim trwać (albo trwać w Jego ramionach gdy nie mamy sił stać) to żadne cierpienie nie zabierze nam Boga, nie zabierze nam życia ani radości. Dlaczego? Bo radość i szczęście jest tylko w Bogu i On tego szczęścia dla nas pragnie. On pragnie szczęścia, nie cierpienia! Wystarczy ufać, na tyle na ile jesteśmy w stanie. 

Więc jeśli już zdarzy się tak, że nasza ufność osłabnie, że będziemy mieć mniej sił i nadziei wystarczy zwrócić się do Jezusa bo w Nim jest odpowiedź, szczęście i życie.  Nie ma sytuacji bez wyjścia. Upadłą ufność można zbudować od nowa. W Jezusie można wszystko zacząć od nowa. I Chwała Mu za to.

Więc ufaj!

 "Dziecko Moje, trwaj w ufności. Od nikogo nie żądam ponad jego siły i nigdy nikomu nie wyrządzam krzywdy, a zawsze pragnę uszczęśliwić i uszczęśliwiam" Alicja Lenczewska "ŚWIADECTWO" cz. IV pon. 24.08.1987, godz. 7.30

Komentarze

Popularne posty